Przejdź do głównej zawartości

Posty

Dar z niczego

Dar z niczego Jeana Duvignauda to książka, którą redagowałam w roku 2011 dla Wydawnictw Uniwersytetu Warszawskiego. Jedna z ważniejszych dla mnie. Ukazała się w świetnej serii Dromena. Przypominam o niej teraz w związku z drugim spotkaniem, które planowane jest  w ramach cyklu otwartych seminariów w Instytucie Kultury Polskiej. Spotkania poświęcone są właśnie książkom z tej serii. TUTAJ więcej o wydarzeniu. Poniżej moja impresyjna notatka, którą na gorąco zareagowałam na lekturę książki Jeana Duvignauda przed laty. Dar z niczego Dar z niczego  Jeana Duvignauda to jedna z dwóch książek ostatniej dekady, które zmieniły moje życie. Nie odbyło się to w sposób bardzo widowiskowy – nie zaczęłam odżywiać się światłem ani nie pojechałam na wiele lat do Tybetu – chodziło raczej o drobne przesunięcie, minimalnie inne wyważenie wewnętrznych sił i napięć. Książka zaczyna od aż dwóch wstępów: Alaina Caillégo i Davida Le Bretona, ale moim zdaniem dobrze jest dać się ponieść i zac...

"Implanty" Grzegorza Wróblewskiego [fragmenty impresji]

Dzisiaj o książce Implanty Grzegorza Wróblewskiego (Dom Literatury w Łodzi, 2018). To są fragmenty większego, przygotowywanego tekstu o jego twórczości. Stan "in progress". Ale dzielę się. Wyspa stabilności [...] Model interpretacyjny do nałożenia na poezję Grzegorza Wróblewskiego: układ okresowy pierwiastków. Implanty to ta część układu, która oddaje mechanizm tworzenia (się) materii w tym jej trudniejszym, zaawansowanym zakresie. To ciężkie pierwiastki, które trudno uzyskać. Muszą nastąpić określone przyspieszenia oraz specyficzne zderzenia, żeby wytworzył się bardzo ciężki pierwiastek. To trudne do zrobienia i uchwycenia, wymaga zaawansowanego laboratorium, ale jednak nadal idealnie oddaje obowiązującą w znanym nam wszechświecie zasadę zachowania energii.  A w tej płynności zanurzone są właśnie tak zwane wyspy stabilności, pierwiastki z czasem połowicznego rozpadu bliskim nawet całej dobie. W skali to jakby epoki. To – wychodząc z metafory – wiersze łatwiejsze d...

Edunia

  fragment zdjęcia Rika Sferry Kiedy redaguje się rocznie dziesiątki tysięcy stron zdarza się tak, że niektóre z przeczytanych rzeczy się zapomina, niektóre jednak zostają na dłużej. Niektóre prowokują do tego, żeby czytać o nich więcej, i pracują w wyobraźni przez długi czas. Jedną z nich jest Edunia . Transgeniczne dzieło sztuki stworzone przez Eduarda Kaca: roślina zawierająca materiał genetyczny zwykłej petunii oraz samego Eduarda. Powstała jako część projektu   Naturalna historia enigmy.   Inne jego elementy to wielkoformatowa rzeźba przedstawiająca nieistniejące roślinno-zwierzęce białko, oraz paczuszki z nasionami transgenowej petunii, z dołączoną instrukcją „obsługi". Zastanawiam się, co ludzie mogą pomyśleć o takiej formie sztuki. Odpowiedzi mogę szukać również w sobie, dopuszczając do głosu różne sposoby reagowania na to, co inne, zaskakujące. A więc może najpierw – niepokój? Nie, nie podzielam zdania o zepsuciu nowoczesnej i ponowoczesnej sz...

Piękna jako bestia

Nowe notki i recenzje powstają, ale zanim będą gotowe, przypomnę krótką recenzję książki Wojciecha Michery Piękna jako bestia. Przyczynek do teorii obrazu . Książka wydana została sześć lat temu w Wydawnictwach Uniwersytetu Warszawskiego. Należy - mogę tak śmiało powiedzieć - do książek, "które zmieniły moje życie". Może również była jednym z impulsów, dzięki którym postanowiłam zostać wydawcą. Bardzo ją polecam. Chyba nie można już jej kupić, ale niedawno dostałam w wydawnictwie zabłąkany egzemplarz i mogę dać w prezencie - komuś, kto chciałby ją przeczytać. Piękna jako bestia Czytaliście  Maskę  Lema? To opowiadanie, w którym narratorem jest „maszyna nadążna”, początkowo ukryta w pięknym kobiecym ciele, skonstruowana po to, by rozkochać w sobie i następnie zgładzić mędrca-opozycjonistę Arrhodesa. Widzimy świat oczami tej dziwnej, zachwycającej i strasznej istoty, śledzimy też jej rozterki oraz daremne próby zrozumienia własnej tożsamości. Tekst sprowokował wiel...

Ciało/Umysł

O trójce młodych artystów prezentujących się pierwszego dnia festiwalu Ciało/Umysł na jednej z małych scen Teatru Studio można przeczytać na stronie internetowej wydarzenia , dlatego tutaj tylko to, czego tam nie ma, a co dla mnie było najważniejsze. Dziś scena pierwsza.                                                             zdjęcie z katalogu festiwalu Ciało/Umysł HAMDI DRIDI z Tunezji z jego spektaklem I listen (you) see : opowieść o pracy fizycznej przekształcającej się w taniec, co w efekcie staje się poszukiwaniem sensu w codziennym oswajaniu poprzez ruch przestrzeni, która nas determinuje. Przede wszystkim dźwięki:  „brutalna siła odgłosów” – jak mówi artysta. Generowane przez świat zewnętrzny, kiedy próbujemy go opanowywać, przekształcać przestrzeń, nadają nam rytm, który jakoś zwrotnie nami rządzi. Przekształ...